niedziela, 4 października 2015

Chyba już z tego wyrosłam... /Eleonora & Park/


Pamiętam, jak zaczytywałam się w młodzieżówkach o zakochanych nastolatkach. Po prostu je uwielbiałam i nie marnowałam żadnej okazji, żeby poznać kolejną historię pierwszej miłości.

W czasie ostatniego roku czytałam jednak coraz mniej takich książek. Lecz ciągle wpisywałam nowości, o których słyszałam na moją listę życzeń. Podobnie było z "Eleonorą i Parkiem". Wystarczyło tylko przeczytać opis, kilka cytatów z lektury i rekomendację mojego ulubionego Greena. Od razu wiedziałam, że to książka dla mnie. Byłam przekonana, że mnie zauroczy, urzeknie, wzruszy, po przeczytaniu znowu nie będę wiedziała, co robić ze swoim życie i ogólnie trafi na najwyższą półkę w moim pokoju. Niestety. Pomyliłam się.

Jeśli jeszcze nie słyszeliście, o czym jest ta książka(choć wątpię, wydawnictwo postarało się o promocję), to ja przypomnę. Bohaterami jest dwójka nastolatków - dziewczyna i chłopak. Oboje są trochę dziwaczni i czują się odmieńcami. Ona ma burzę rudych loków, jest pulchna, piegowata i ubiera się trochę po męsku. On jest w połowie Koreańczykiem, nosi czarne ubrania, czyta komiksy. Gdy Eleonora zaczyna chodzić do szkoły Parka, staje się pośmiewiskiem. Dopiero on zaczyna zauważać w niej coś więcej.

Czytałam tę książkę dosyć długo. Przewracałam kolejne kartki i czułam jedynie to, że nie jest zbyt ciekawa. No, może kilka razy uznałam, że Park jest uroczy. Po jakichś dwustu pięćdziesięciu stronach zaczęłam się denerwować, a końcówka zawiodła mnie jeszcze bardziej. To wszystko stało się za szybko.

Czytaniu towarzyszyło mi coś oprócz sprzecznych emocji i rozczarowania - było ze mną przeczucie, że chyba już wyrosłam z takich książek. To nie znaczy, że przestanę już czytać takie historie pierwszych miłości - przecież je uwielbiam. Po prostu będę zaglądać do nich rzadziej.

Myślę, że niedopracowanie tej książki w dużym stopniu zaważyło na mojej ocenie. W pewnym momencie miałam wrażenie, że Rainbow Rowell pogubiła się w tym, co chciała czytelnikowi przekazać. I jeszcze jednego nie ma ta książka - brakuje jej duszy.

Wiem, że Rainbow Rowell chciała dobrze. Próbowała przekazać, że w naszym świecie, który jest pełen zła i nienawiści, prawdziwa miłość też ma swoje miejsce. Ale trochę nie wyszło. Podobnie jak urokliwa historia o miłości dziewczyny, która nie ma figury i wyglądu modelki oraz chłopaka, który jest odludkiem. Ja nie jestem zadowolona z tej powieści, choć myślę, że młodsze nastolatki dają się nabrać na tę historię.

"Eleonora i Park" Rainbow Rowell, wydawnictwo Otwarte

wtorek, 8 września 2015

Kobieta odziana w słońce

Piękno zbawi świat, ale nie byle jakie piękno, lecz to,
które pochodzi od Ducha Świętego, piękno "kobiety odzianej w słońce". 
P. Evdokimov

Kim jest "kobieta odziana w słońce"?

Dzisiejszą solenizantką.

"Mother of Life" Nellie Edwards 

Obchodzimy dziś urodziny Najświętszej Maryi Panny.

"Kissing the Face of God" Morgan Weistling

Z Maryją nie zawsze łatwo mi się rozmawia. Za bardzo sugeruję się pustymi słowami, które często już mnie męczą. 

A Ty, Maryjo zawsze otaczałaś i otaczasz mnie swoim wstawiennictwem. Przytulałaś mnie do serca Twojego i serca Twojego Syna, nawet gdy ja nie chciałam rozmawiać ani z Tobą, ani z Nim. I cały czas trzymasz mnie za rękę. 

Matko wszystkich Matek, potrafisz dostrzec moje potrzeby, smutki i problemy. Gdy przychodzę do Ciebie z troskami, Ty wskazujesz na Twojego Syna. Tak jak było w Kanie Galilejskiej. Tak jak powiedziałaś do sług "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie" - mówisz do mnie. 

Bądź ze Mną w łonie mojej matki i pozwól by Ona cię ukształtowała. 
Oddziaływuje na tych, którzy Ją o to proszą: jest taka dobra!
Jezus do Gabrieli Bossis

"Matka Boska z Jezusem" Rudolf Fuchs 

A o Najświętszej Panience można powiedzieć jeszcze wiele. I na pewno do Niej wrócę.